sobota, 26 września 2009

powolutku, pocichutku....

czasem od momentu, w którym w naszych głowach rodzą się wszelkie pragnienia, marzenia i plany do ich realizacji mija bardzo wiele czasu...
ja dziś uśmiecham się pod nosem, kurs hiszpańskiego rozpoczynam już za kilka dni.
powoli, małymi kroczkami zbliżam się do celu ;)

piątek, 11 września 2009

gdzie sie podziała Królowa Kier???





z najświeższego zestawu Mystique - Strawberry Fields ...... chciało by się dodać forever ;)

komu, komu bo idę do domu.....



też było trochę zabawy z tym zestawem. Lemon Lime Spritzer jest ostatnim zestawem od Bella Style.

wrrrr.....







o rany, jak ja nie lubię różowego. różowy o moja klęska osobista, bo mi się kojarzy ze słodyczą aż do mdłości.... wiec potraktowałam ten zestaw dość wywrotowo, nie po raz pierwszy z resztą....
Pink Delight wyszedł spod rąk Bry.....

romantic........

GSO


oj nie było najłatwiej z tym zestawem, choć na pierwszy rzut oka jest czysty i klarowny. i może ta klarowność i jednoznaczność spowodowała, że stworzyłam z niego dość wywrotową pracę ;)
zestaw jest od Holliewood Studios i nosi nazwę Desk Mess! oczywiście jak zwykle jest to kawał solidnej roboty w stylu Hollie ;)

fire goddess




kiedy brak mi weny powstają właśnie takie prace szalone. tym razem z zestawu od Bry - Orangefield, który można sobie kupic na Oscraps ;)

one, two, three.....




zaległości tyle, że nie wiem. na początek ostatni zestaw Maelii - When the night comes. przępiekny, bajeczny i do snu ;)
dzisiaj znowu niescrapowo. normalnie siedzę jak ten dzięcioł i wyrzuty sumienia mam, ze Młody dzis zostaje w przedszkolu do 15. w końcu trzeba było spróbować. dziś T. odbiera syna ;) oj mieszane uczucia znowu we mie i znów sobie miejsca znaleźć nie mogę.
generalnie, to zebrało mi się na wspominki i szaleństwa młodosci ;)
mam już dwa bilety na październikowy koncert Riverside w Progresji i zastanawiam się, czy tym razem uda mi się dotrwać do tego czasu cało i zdrowo. po cichu zaklinam wszelkie dobre suchy, co by nie skończyło sie tak jak z koncertem Whitesnake....
a to już mój ukochany kawałek Riverside:



i Evergrey:


na Evergreyu byliśmy prawie rok temu i było to niesamowite przeżycie, choć warunki pogodowe były mało sprzyjające ;)
publikę rozgrzewała wtedy znajoma kapela....

wtorek, 8 września 2009

aktualizacja

póki co jest tak: minął pierwszy tydzień września, Mateusz poszedł do przedszkola. w tym czasie mój żołądek urządził poważny strajk z tytułu matczynej nerwicy. odcięcie pępowiny było dość bolesne, nie wiem już komu było trudniej - mnie czy jemu.
ogólnie: stało się!!!!!!
tymczasem zupełnie nieoczekiwanie Mat zaliczył katar i postanowiłam zatrzymać go w domu. doszłam do wniosku jednak, ze jutro żeby nie wiem co, potomek do przedszkola pójdzie. oprócz kataru bowiem żadnych innych objawów niedomagania nie ma ;)
ja nerwowo przebieram palcami po klawiaturze wertujac różne portale w poszukiwaniu pracy.....
w moim scrapowym życiu nie jest tak źle, tylko jakoś energii mi brak, żeby wszystko tu udokumentować.....
ot i tyle....