czwartek, 26 listopada 2009

pas.......

czasami człowiek z przykrością stwierdza, że na przyjemności czasu mu brak.
do tego, mimo zbliżającego się nieuchronnie końca roku nadal dostaję od losu po tyłku. niezmiennie.
teraz dla odmiany chora jestem, choć na egzamin z hiszpańskiego dotarłam i napisałam... uff....... i wcale nie było tak źle. Hiszpan mnie nie zamorduje wzrokiem. hiszpański zaś rujnuje do końca moją i tak nie najlepszą dykcję ;)
czego się jednak nie robi z miłości.
co poza tym?
bez zmian. nadal na scrapowym odwyku...... chwilowo się zawieszam... oby do stycznia.......

1 komentarz:

Lisadee pisze...

Hi sweet lady Bel ... there is an award surprise for you on my blog xx
http://lcd-digitals.blogspot.com/